rethuzz

Blogg

RSS
  • Najcieplejsze Miejsce Na Ziemi 2010

    9 aug 2010, 19:40

    Pia 6 VIII – Najcieplejsze Miejsce Na Ziemi 2010

    W tym roku odbyła się już siódma edycja festiwalu „Najcieplejsze miejsce na ziemi”, czwarta odbywająca się w Wodzisławiu Śląskim. Do 2006 r. NMNZ było w Gorzycach – wsi oddalonej ok. 10 km od Wodzisławia. Tegoroczna edycja trwała 2 dni: pierwszy dzień – soundsystemy, drugi dzień – koncerty.

    „Recenzja” dotyczyć będzie tylko drugiego dnia, na soundsystemy nie chciało mi się jechać, czego potem żałowałem (o tym później).
    Do Wodzisławia ruszyłem z Katowic. O dziwo, pociąg ruszył bez żadnego, nawet minutowego, opóźnienia. Ok. półtorej godziny później pociąg osiągnął cel. Jako, że w Wodzisławiu byłem tylko raz, można rzec „przejazdem”, to bladego pojęcia nie miałem, gdzie jest Park Miejski. Dlatego też przydała się informacja od tego pana. Ze wskazówkami, których udzielił mi na last.fm, trudno było nie trafić. W okolicach sceny było sporo ludzi, prawie wszystkie ławki były zajęte. Jeszcze więcej ludzi wałęsało się po całym terenie, zapewne też niemała grupa po prostu przebywała na polu namiotowym (nie byłem, więc nie wiem).



    Tego dnia jako pierwsze grały zespoły Bethel i Starguardmuffin. Ja przyjechałem dopiero na Kometę Marleja. Swego czasu słuchałem dość często ich demówki „Jah sterowanie”. Zespół można było też usłyszeć na składance dołączonej do jednego z numerów chrześcijańskiego kwartalnika „RuAH” (obok Komety na płycie pojawiły się takie kapele jak Armia, Bakshish czy Maleo Reggae Rockers). Wracając do koncertu, na pierwszy ogień poszły 2 covery – pierwszy „54-46 (That's My Number)Toots And The Maytals, drugiego nie rozpoznałem (może to przez dość średnie nagłośnienie wokalu).

    Później zespół przeszedł do utworów ze wspomnianej wcześniej płyty „Jah sterowanie” oraz solowej płyty Neszki („kometowej” wokalistki, znanej wcześniej z zespołu Trawa Dub Band). Usłyszeliśmy m.in. „Winien jest on”, „Afua Arabam”, „Mania brania”, czy wreszcie „Jah sterowanie”. Zespół podkreślał, iż związany jest z chrześcijańskim nurtem reggae. Zareklamował także akcję Reggae bez marihuany, w której bierze udział.

    Następnie na scenie pojawił się zespół Pajujo. Wokalista od razu zaprosił ludzi pod scenę. Na poprzednim koncercie pod sceną było tylko kilka osób.

    Kapela grała głownie utwory z wydanej niedawno płyty „AbraSkaDubRa” (miała premierę na płockim festiwalu Reggaeland), m.in. „Malowana reggae”, „Łakocie i witaminy”, „Roślina wesoła”. Jednakże nie zapomnieli o swoim debiutanckim albumie, z którego to pochodziły „Mucha”, czy „Nie lubię poniedziałku”.
    Albo zespół przyjechał do Wodzisławia w okrojonym składzie, albo ma nieaktualne informacje na swoim majspejsie – brakowało puzonu i drugiego saksofonu.

    Kolejny zespół to Dubska z Bydgoszczy.

    Mają na koncie 3 „własne” albumy (w tym jeden wydany w lipcu 2010 r.) + 1 nagrany z Gerbertem Moralesem (wokalistą rosyjskiego Jah Divison). Publiczność usłyszała m.in. „Życie na ulicy”, „Avokado”, „Mama”, „Loko-loko” oraz „Kumple” (utwór pochodzący ze splitu z CGB). Zagrano także mały "tribute" dla Gero.

    Po Dubska na scenę wyszli tubylcy, czyli Tabu. Pod sceną, właściwie jak okiem sięgnąć, mnóstwo ludzi.

    Praktycznie wszystkie utwory publika śpiewała razem z zespołem. Mieliśmy okazję usłyszeć: „Love Fill My Soul”, „Dziękuję Ci Jah”, „Sarny”, „Słoneczne”, „Salut”. 2 utwory zaśpiewała także Daria (to córka wokalisty?), jednym z nich był „You Don't Love Me (No, No, No)” z repertuaru Dawn Penn.

    Za kilka lat Daria może nieźle namieszać na polskim rynku muzycznym.

    Po zejściu ze sceny Tabu, a przed wejściem backing bandu Jahcoustix'a, Cheeba podjął wyzwanie rzucone przez kogoś z publiki.

    Niestety większość piwa wylądowała na ziemi.

    Przyszła pora na gwiazdę wieczoru, czyli Jahcoustix’a z Niemiec w towarzystwie Yard Vibes Crew.


    Ludzi było zdecydowanie mniej niż na Tabu, dzięki temu można było w miarę swobodnie przejść bliżej sceny. M.in. przez „problem” z odsłuchami i klawiszami trzeba było czekać ponad 30 min. na rozpoczęcie. Mimo wszystko warto było czekać. Usłyszeliśmy dobre roots reggae, a nawet trochę soca i ska. Najlepszy utwór to „Salam Alejkum” (z płyty „Grounded”).

    Na końcu zagrał zespól Cała Góra Barwinków(alias CGB). Zagrali przekrój utworów z wszystkich 3 płyty, jednak, co oczywiste, skoncentrowali się głównie na wydanym w tym roku „Kocham kłopoty”. Usłyszeliśmy m.in. „Noc”, „Bracia Strach”, „Miasto kobiet”, „Najlepsza partia w mieście”, „Idioci”, „24 godziny” oraz na sam koniec wraz z Muchą, Dymolem i innymi „Rudy a Message to You” z repertuaru Dandy’ego.



    Podsumowując: bardzo dobra organizacja, praktycznie brak opóźnień, kilka miejsc z piwem i jedzeniem, dobra konferansjerka Cheeby, świetna selekcja (Dr. Love i Śliwek) między koncertami oraz po nich.Żałuję, że nie było mnie na pierwszym dniu festiwalu. Już sam Pablo27 potrafiłby rozbujać publikę. Jeśli ktoś jeszcze nie miał okazji widzieć go w akcji to musi jak najszybciej sprawdzić Dancehall Masakrah. Pozostali selektorzy też gwarantowali dobrą zabawę.

    Są jednak minusy. Przede wszystkim zachowanie ochroniarzy stojących pod sceną w stosunku do „crowd surferów”. Osoby, które lądowały za barierkami (dotyczyło to tylko chłopaków) byli przez idiotów z ochrony albo szarpani, albo po prostu popychani. Drugi minus to masa przypadkowych ludzi, ale trzeba się z tym liczyć jadąc na darmowy koncert. Trzeci to zachowanie publiki, nie tylko tych przypadkowych osobników, w trakcie koncertów. To już chyba standard na polskich koncertach reggae, że publiczność poguje. Na koncertach ska radzimy sobie z takimi delikwentami w prosty sposób. ;) Mimo wszystko najprawdopodobniej za rok znowu odwiedzę Wodzisław.

    >>ZDJĘCIA<<
  • Historia o tym jak kilka osób ruszyło na drugą stronę Brynicy!

    22 mar 2009, 12:11

    Sat 21 Mar – II urodziny Bela Lugosi Horror Orchestra

    O 15:08 zjednoczone siły bytomsko-knurowskie (w sumie 6 osób) ruszyły z Katowic do Czeladzi. Oczywiście w busie trzeba było się pytać ludzi, który przystanek to Osiedle Dziekana (wcześniej poinformowano mnie, że najlepiej wysiąść na nim). Na szczęście ludzie byli chętni do pomocy.
    Potem kolejny etap wycieczki - poszukiwanie klubu. Wiedzieliśmy tylko, że gdzieś w pobliżu jest Lidl i plac zabaw. Znowu trzeba było zasięgnąć języka u tubylców.O 16:35 ekipa dotarła pod klub. Po wstępnym obczajeniu co i jak ruszyła do Lidla po pewien trunek. Teoretycznie koncert miał zacząć się o 17, ale przez absencję St. City Surfers wrócono do pierwotnej wersji, do 18:00. Do tego należało doliczyć SPO (czyli Standardowe Polskie Opóźnienie).

    Po tradycyjnej konsumpcji ruszyliśmy do klubu. Kilka słów o klubie: Traffic to skate park, więc miejsca było w chuj i jeszcze trochę, zwłaszcza na pięterku, gdzie były stoliki i krzesła. Co prawda było trochę chłodno, ale dało się przeżyć. Zrzuciliśmy z siebie kurtki i pomknęliśmy na dół, akurat zaczynał się koncert.
    Na pierwszy ogień poszli Propelersi. Ostatnio widziałem ich przed Mad Sin, ale nie pamiętałem zbyt dobrze jak grali. Teraz pamiętam wszystko. Podobało mi się, było dziko.
    Jako drudzy na scenę weszli solenizanci, czyli Bela Lugosi Horror Orchestra. Nie obyło sie bez dobrze znanych (i lubianych) hiciorów takicj jak chociażby "Mississippi Song" czy "RNR". Co tu dużo pisać, było zajebiście. Jak zwykle.
    Kolejny zespół to The Hastalavistas, rodem z Łodzi. Łupali całkiem przyzwoicie. Poza tym zagrali "Nekrofilię", więc byłem ukontentowany.
    "nekrofilia to takie straszne słowo, lecz mej miłości nie przerwała nawet śmierć"
    Ostatnim zespołem byli The Jet-sons z Rzeszowa. W tym miesiącu nakładem Burning Chords wyszedł ich debiutancki album "Rockabilly Garage". Zagrali takie hity jak "Trzynastego", "Rockabilly Stud", "Cocaine Blues" po polsku (tekst ze sceny: "kto nie śpiewa ten cipa"), "Get the Rhythm" czy "Washaboard Boogie" (w czasie którego Niko grał na płonącej tarce).
    Niestety nie przywieźli ze sobą płyt (a miały być). Szkoda, bo 3 osoby z ekipy miały już przygotowaną kasę.

    Podsumowując gig: był rock & roll, były tańce, był alkohol, były ładne kobiety. :D Czego chcieć więcej?

    Ale to jeszcze nie koniec. Ok. 0:25 wyszliśmy z klubu i poszliśmy do klubu "Kenzo" na karaoke (dzięki Trybulowi wiedzieliśmy jak tam dojść, rispekt). W końcu jakoś trzeba było wykorzystać kilka godzin, które mieliśmy do pierwszego busa. To był mój debiut na karaoke, więc trzeba było dać czadu. Na tapetę wzięliśmy m.in. "Baranka", "Ajrisz", "IV LO", "Bela donna", "Wydłubanego misia". Zdarte gardła to jest to. Teoretycznie o 2 impreza miała się skończyć. Na szczęście dopiero o 3 wyszliśmy. Czekała nas jeszcze "mała" wycieczka na przystanek, z którego odjeżdżał pierwszy bus do Bytomia. Łatwo nie było (prawie się zgubiliśmy), dość często padał tekst, że "jesteśmy w dupie". W końcu - po ponad godzinnym spacerku, dotarliśmy.
    Radość na twarzach z tego powodu = bezcenne.


    A kto nie był ten pedał. :D
  • "szybciej, głośniej, więcej o Szatanie"

    12 nov 2008, 16:39

    Mon 10 Nov – Vespa, st. city surfers, Budyń82


    Koncert oczywiście zaczął się z ok. godzinnym opóźnieniem, przynajmniej był czas żeby skoczyć po frytki/wódkę/na dworzec. Bilet kosztował 15 zł, ale się zna ludzi z zespołów to się wchodzi za darmo. :D
    Pierwszym zespołem był Budyń82, tubylcy grający punk rocka. Nawet nieźle im to wychodziło, chociaż przez kiepskie nagłośnienie prawie w ogóle nie rozumiałem co śpiewa wokalista. W pamięć zapadła mi piosenka mniej więcej z takim refrenem: "napierdalaj sierpem, napierdalaj młotem, musimy wykończyć lewacką hołotę". Oprócz tego zagrali chyba jakiś utwór Ramzesa, aczkolwiek pewien nie jestem.
    W pewnym momencie niektóre osoby w konsternację wprowadził gitarzysta, który radośnie sobie zahajlował.

    Kolejny zespół to surfersi ze Świętego Miasta. Podobała mi się barwa głosu wokalistki (ale ja tam lubię prawie wszystkie kobiece wokale). Oprócz "normalnych" utworów (jak np. "Woman with a gun") St. City Surfers zagrał kilka instrumentalnych. Były też przynajmniej 2 covery: "Blitzkrieg Bop" (niezbyt mi się podobało) i "Ring of Fire" (wyszło świetnie). Mam nadzieję, że jeszcze w tym roku zagrają gdzieś w Cze-wie.

    Na końcu na scenę weszła gwiazda wieczoru, czyli surfersi znad morza ("gdzie jest Nadmorze?"), Vespą także zwani. Były i nowe kawałki ("Massa", "Kaliber 32", "Nie kłam", "Potwór", "Się wkurwiasz się puszysz się dusisz", "Bonnie & Clyde", "Gorące lato w mieście", hmmm zagrali chyba wszystkie utwory z "Potwora"), i kawałki stare/starsze/prehistoryczne (jak "Johnny", "Bujaj się", "Agnieszka"). Oczywiście zagrali też utwór, przy którym panie proszą panów, albo na odwrót (nigdy nie pamiętam jak się ten utwór zwie). Dzięki temu poznałem pewną dzierlatkę z mojego nowego osiedla, a potem nie musiałem wracać do domu taksówką/z buta. :D
    Trochę wkurzały osoby, które pogowały, pewnie nie znają III przykazania Skadyktatora.

    W czasie koncertu Vespy doszło do zadymy. Kto był ten wie.

    Kilka uwag odnośnie klubu. W Teatr from Poland byłem pierwszy raz i wygląda lepiej niż słyszałem (spodziewałem się jakiejś piwnicy o wymiarach 2x2). Żubr w butelce po 5 zł, więc kolejny plus. Minusem było nagłośnienie i brak jakiejś ochrony (chociażby z jeden kumaty "misiek").

    Podsumowując: mimo wszystko koncert na plus. Pozdro600 dla wszystkich poznanych na koncercie, no i dla tych poznanych już jakiś czas temu tyż.

    GALERIA:
    http://rudemaker.pl/galeria/524_Budyn82StCitySurfersVespa.html

    ZDJĘCIA do zassania: http://www.[spam]
  • Gorący wieczór w mieście czyli historia o tym jak skuterowy gang zawitał do stolicy…

    6 mar 2008, 01:17

    Sun 2 Mar – Vespa, Sari Ska Band

    Po przydługim tytule czas na bajeczkę.

    Godzin temu kilkadziesiąt rethuzz i lady_lulu postanowili pojechać do Katowic na koncert prawdopodobnie najgorszego zespołu w Polsce, czyli Vespy.

    Zacznijmy od początku... Zaczynało się ściemniać, popadywał deszcz i wiał przerażający wicher. Wtem, stało się to na co wszyscy czekali. Firma KZK GOP podstawiła na bytomski dworzec limuzynę marki (a może powinno się pisać bardziej postępowo czyli euro?) Solaris Urbino. Była 19:04. Można było zacząć półgodzinną podróż do stolicy, stolicy województwa oczywiście.
    Na szczęście limuzyna była ocieplana, co pozwoliło w przyzwoitych warunkach (przyzwoite warunki = ogrzewanie + miejsce siedzące) prowadzić konwersację na temat kondycji moralnej współczesnego polskiego społeczeństwa.

    Po dojechaniu na ulicę Stawową rethuzz i lady_lulu udali się w stronę Placu Wolności. Jednak zamiast skręcić w ul. Gliwicką, podświadomie postanowili zwiedzić ul. Sokolską. Po dokładnym jej obejrzeniu cofnęli się i w końcu cali przemoczeni (podobno to sprawka niejakiej pani Emmy z Wysp Owczych) dotarli do bramy, nad którą wisiał napis COGITATUR. Nie zastanawiając się zbyt długo weszli w tę bramę. Tam ku swemu zdziwieniu ujrzeli polską złotą młodzież raczącą się, zapewne dla rozgrzania, trunkami wysokoprocentowymi.

    Postanowili nie zwracać na nią uwagi i wejść do klubu.
    Gdy otworzyli drzwi ukazał im się duży jegomość w czarnym garniturze, który przywitał ich staropolskim „dobry wieczór” i zapytał w grzecznie „w jakim celu przyszliście?”. rethuzz podjął wyzwanie i odpowiedział, że przybyli na koncert Vespy. Pan ochroniarz, o dziwo nadal grzecznie, powiedział im żeby weszli zewnętrznymi schodami na pierwsze piętro, co też niezwłocznie uczynili.

    Na piętrze przy drzwiach stał kolejny jegomość. Zbierał podobno na złoty łańcuch, więc rethuzz i lady_lulu, kierując się li tylko odruchem serca, dali mu po 15 zł. W zamian ów gentleman dał im opaski z napisem „REDSPACE” (pewnie pozostałość po spotkaniach młodzieżówki Polskiej Partii Socjalistycznej) i wpuścił do środka.

    W sali nasi bohaterowie zaobserwowali pewną zmianę, mianowicie prawie wszystkie stoły i krzesła zostały przesunięte pod ścianę. Prawdopodobnie organizatorzy koncertu liczyli na tłumy porównywalne z Pielgrzymką Mężczyzn i Młodzieńców do MB Piekarskiej. Chyba się przeliczyli.

    Swoim sokolim wzrokiem dzielni bytomianie wypatrzyli przy barze stoisko z towarem różnego autoramentu. Po kilku sekundach podeszli do niego.
    --
    informacja przeznaczona dla cinkciarzy i innych spekulantów
    przypinki: 3 zł
    CD (m.in. Vespa, The Analogs, Dumbs, Nowy Świat): 25 zł
    single Vespy: 10 zł
    koszulki męskie: 30 zł
    koszulki damskie: 35 zł
    --

    O 20:15 na scenę wkroczył zespół Sari Ska Band. O 20:20 czyli z 20-minutową obsuwą (jak na polskie warunki to tyle co nic) zaczął się koncert. Pod sceną szalało kilka(naście?) osób, m.in. ekipa w białych koszulach i czarnych kapeluszach. Wokalista miał bardzo dobry kontakt z publiką, żartował i cały czas namawiał resztę ludzi do przybycia pod scenę. Zespół grał ok. 1,5 godziny. Pan rethuzz w tym czasie pstrykał zdjęcia i od czasu do czasu ruszał nóżką. lady_lulu postanowiła zaszaleć pod sceną. Załapała się na końcówkę koncertu.

    zmiana sposobu narracji

    Po krótkiej przerwie na scenie pojawiła się gwiazda wieczoru, czyli sekstet wokalno-instrumentalny Vespa. Zaprezentowali solidną porcję szlagierów dansingowych.
    Na pierwszy ogień poszła piosenka singlowo-albumowa czyli "Gorące lato w mieście". Utwór adekwatny do sobotniej pogody. W czasie koncertu zagrali m.in. takie hity jak:
    * Polska miejska
    * Nie kłam
    * Kaliber 32
    * Się wkurwiasz się puszysz się dusisz
    * Agnieszka
    * Wilkołak
    * Bonnie & Clyde
    * Już wiem
    * To miasto
    * Skuteromania
    * Bujaj się
    * Rokstedi
    * Massa
    * Fantomas
    * Kieszonkowiec Darek [śp. Partii]
    * instrumentalny cover Skatalites etc. etc.

    Przy "Rokstedi" ogłoszono konkurs tańca parami. Po ok. 5 minutach nastąpiło ogłoszenie wyników. Członkowie zespołu wybrali 2 najlepsze pary. Jedną parę wybrał Maciek (odpowiedzialny w zespole za gitarę, zarost oraz mimikę), a drugą Alicja (odpowiedzialna za wokalizy, saksofon oraz przede wszystkim czarowanie publiki). Inteligentny człowiek domyśli się, które osoby zostały wybrane. Nagrodą była nowa płyta Vespy pt. „pOTWÓR”, do odebrania przy stoisku u Przemka.
    Zespół, aby nie zamęczyć/nie uśpić publiki raz zwalniał tempo, raz przyspieszał. Dość szybko w sali zrobiła się sauna, jednak nikt nie narzekał.
    Po zakończeniu koncertu zespół zszedł ze sceny ... ale chyba nie myślicie, że to koniec?! Publiczność krzycząc „Vespa! Vespa! Vespa!” przekonała zespół do bisu. Co zagrał zespół? Czy publiczności się podobało? Tajemnica. To tyle o samym koncercie. Jeśli ktoś chce dowiedzieć się co w ramach bisu gra Vespa to będzie miał ku temu mnóstwo okazji. W czasie wielkiego tournée odwiedzi wiele miejscowości w Polsce oraz kilka w Niemczech.

    zmiana sposobu narracji

    Jeszcze w czasie trwania koncertu Vespy rethuzz i lady_lulu udali się na małe zakupy. On zakupił singiel „I was teenage werewolf” i 3 przypinki (jeszcze przed dotarciem do domu zgubił jedną z nich). Natomiast ona, jak to kobieta, nie mogąc się zdecydować co kupić kupiła to i owo już po zakończeniu koncertu.
    Gdy zespół odpoczywał sobie w pokoiku za sceną imć rethuzz wpadł na iście szatański pomysł zdobycia autografów na nowozakupionym singlu i wygranej płycie. Jak pomyślał tak też zrobił, oczywiście dzielnie towarzyszyła mu lady_lulu. Nieśmiałym krokiem podeszli do krzątającego się po scenie osobnika płci męskiej i zapytali czy byłby takim dobrym misiem i podpisał się na ich płytach. Z uśmiechem na ustach wykonał tę czynność (czy miał inne wyjście?), po czym zaprosił ich do pokoiku za sceną. Tam nasi dzielni bohaterowie zdobyli autografy od reszty zespołu.

    Po wykonaniu zadania, które przed sobą postawili (oraz spędzeniu dłuższej chwili przy stoisku z gadżetami) rethuzz i lady_lulu za "namową" pana ochroniarza zeszli na dół, gdzie wciąż trwała pewna zamknięta impreza. Co było dalej? Kogo spotkali na dole? Czy zdążyli na autobus? Czy zmarzli na przystanku? Na te i wiele innych pytań odpowiedź możecie uzyskać tylko stawiając retuzzowi lub lady_lulu piwo, albo nawet 2.

    Koniec. Kurtyna. Ukłony.

    ________________________________

    moje foty
    http://www.flickr.com/photos/23049251@N05/sets/72157604022160340/
    wszystko spakowane i gotowe do ściągnięcia: http://www.sendspace.pl/file/q3ffC0Eu/

    zdjęcia z gigu można obejrzeć także na http://www.fotokoncerty.pl/35/vespa-sari-ska-band/?page=35

    ps. jeśli macie namiary na inne foty podajcie link w komentarzach ;]
  • Winter Reggae 2007 - podsumowanie

    10 dec 2007, 19:20

    Sat 8 Dec – Winter Reggae 2007

    Winter Reggae 2007 to najgorsza edycja, na jakiej byłem!

    pierwszy minus to klub: w Bravo było więcej miejsc siedzących (a może tylko mi się wydaje?), było więcej barów (chyba 4), więcej "zakamarków" (kmwtw)

    drugi minus to scena soundsystemowa: w Mega zrobili ją w jakimś chillout roomie, selektorzy początkowo zapodawali jakieś rootsy (średnio dobry pomysł na rozkręcenie publiki), ale potem się poprawili, pojawiły się starsze i nowsze denshole, w sumie było całkiem fajnie. Szkoda, że z SS nie było DJów...

    jeśli sobie przypomnę to dopisze kolejne minusy ]:->

    krótka ocena zespołów:
    * Dubska i Etna zagrali całkiem przyzwoicie (widziałem ich już wcześniej), ale bez orgazmu
    * Jafia Namuel - jeśli ktoś lubi polskie zespoły śpiewające po angielsku to pewnie był zadowolony, ja (zapewne tak jak większość) czekałem tylko na "Pozytywne myślenie"
    * Izrael - załapałem się na końcówkę (wszystko przez naklejkowe szaleństwo przy SS :D), więc nie wiem czy zagrali swoje największe hiciory. Imho jeśli ktoś kiedyś był na koncercie Maleo Reggae Rockers to tak jakby był na reaktywowanym Izraela
    * Koniec Świata - odpuściłem sobie, widziałem ich już za wiele razy, w czasie ich koncertu wyginałem śmiało ciało przy SS ;D
    * Vavamuffin - Ogień z dupy szatana, tak powinny wyglądać koncerty! Pierwszy koncert po wydaniu "Inadubusu" i jak zwykle zajebiście, chociaż byłem na koncertach Vavy już kilkanaście razy nie mam dosyć (to chyba o czymś świadczy :D)
    * Akurat - w czasie ich koncertu intensywnie koncertu kursowałem między dużą sceną a SS w poszukiwaniu miejsca, gdzie mógłbym usadowić swoje dupsko, niestety nie udało się :/
    Ostatnia płyta Akuratów to porażka, ale koncerty i tak mają świetne, gdyby nogi mnie tak nie bolały o_O to pewnie poszedłbym pod scenę. Gdy grali "Kapitał" (ostatnia lub przedostania piosenka) ewakuowałem się z Mega, o 3:45 walnąłem się na łóżko ;] więcej grzechów nie pamiętam.
    Niestety nie załapałem się na ostatni koncert czyli na T.Duby. Jeśli ktoś był to może skrobnąć kilka zdań. ;]


    ps. pozdro666 dla Lady_Makbet :D [czekam na zdjęcia]
  • Z pamiętnika metala

    4 okt 2007, 22:31

    Pewnie mnóstwo osób już to zna, ale co tam... :P

    Z PAMIĘTNIKA METALA

    Ale dzisiaj zbicie. Skończyłem 15 lat. Dostałem od starych nowego kompa. Będę mógł w końcu zainstalować Kazę i słuchać empetrójek. Przyszedł Adam, powiedział, że mam zwałowego kompa i że spox jest faza z tym kompem. Normalnie zwała.

    Słuchałem Iron Meiden. Płyty "The Namber Of The Best", tak pisało na pudełku. Adam zgrał to na mp3. Podobnie grają jak Hammerfal, ale szybciej. I spox jest kawałek "Fear Of The Dark" z tej płyty. W sumie to zajebista jest ta płyta i mi się podoba. Muszę go spytać, czy ma coś jeszcze, bo mi się to zajebiście spodobało. Zajebista muza, ja jego!

    Hamerfal jednak jest debeściak. Mogę słuchać Hamerfal bez przerwy, tak mnie to jara. Takie rycerskie, normalnie spoxowa muza. A na nowych głośniczkach to full wypas normalnie. Zajebiste ballady, normalnie. Tylko tytułów nie mam, bo w necie nie było takiej płyty, bo ja mam 20 kawałków na płycie, może to składanka, ta płyta, normalnie.

    Spytał mnie Adam a black metal ty lubisz? Bo mrok i w ogle full jazda. Wpadłem do niego i puścił mi black metalowe empetrójki. Ja jego, ale rozpierdala, normalnie zbicie maxowe! Zajebiste klawisze i zajebiste chóry. Normalnie zachorowałem na black metal. Słuchaliśmy tego dwie godziny i było zajebiście. Mrocznie na maksa. Tylko kapel nie pamiętał nazw żadnych bo od kuzyna to dostał i nie spytał kuzyna co kuzyn tam nagrał.

    Hamerfal przy black metalu to jednak chujnia, chociaż nie, lubię go słuchać, ale teraz zachorowałem na black metal i muszę w Kazie coś pościągać. Wpisałem Wenom, bo Adam mi powiedział, że jest taka kapela Wenom i oni podobno black metal grają, ale Kaza nie znalazła, to ja już nie wiem, czy jest ten Wenom, czy nie ma tego Wenoma, do chuja pana! No to zadzwoniłem do niego i mówię, że nie ma Wenom w Kazie a on przez jakie W pisałem, a ja mu na to, że przez normalne W, a on na to, przez V się pisze łosiu. Potem wpisałem przez V - Venom i mi znalazł piosenkę co tytuł "Black Metal" ma. Ściągłem normalnie, ale to chyba nie było to, bo klawiszy nie było, ani chórów, szit normalnie jakiś, ryki i wrzaski, zero klimatu normalnie, to wyjebałem.

    Spotkałem takiego metala z osiedla, Dzikiego, co on już do liceum chodzi i jest starszy trochę i o black metal go spytałem, bo zachorowałem normalnie na ten black metal, mu mówię, normalnie. A on mi, że Dimu Bordżir taka jest kapela i że się pisze Borgir, ale czyta się Bordżir, i żebym się w Kazie nie pomylił. On ostatnio ściągał i ma już wszystkie albumy, no ale niektórych piosenek brakuje, ale on mówi, że jak brakuje mniej niż trzech piosenek to audio robi i że mi nie pożyczy, ale mogę do niego w niedzielę przyjść to mi puści. I mówił, że też jest dark metal i gothik metal i Artrosis jest zajebisty, klawisze rozpierdalają i chóry mają spoxowe.

    Szukałem Dimu Bordżir. Nic nie znalazł, to się zdeka podkurwiłem i włączyłem se Linking Park, aby się zrelaksować. New metal też mnie kręci, chociaż nie jest mroczny ani rycerski, to podobno taki trash z rapem, a z trashu to jest Metallica, chociaż ja Metallicy nie lubię, to taki trash mi się podoba. No ale u Metalicy nie ma rapu.

    Poszliśmy z Adamem do Dzikiego, starzy byli w kościele, to mógł puszczać na maksa. On mówi, że jest blackmetalowcem i do kościoła nie chodzi, bo chce być szatanistą. Włączaj Dimu Bordżir, powiedziałem i włączył. Było zajebiście, ale sąsiadka przyszła z góry i musiał Dziki ściszyć. Kurwę nienawidzę powiedział. Chcieliśmy aby coś powiedział o szataniźmie, ale nie powiedział, tajemniczy jest taki i w sumie to taki mój przykład, też będę taki jak Dziki. On z 50 płyt ma i wszystkie audio! I kultywuje mrok, tak powiedział, pentagram se kupuje w przyszłym tygodniu. I pierdoli kościół. Zajebisty jest Dziki.

    Stary się dzisiaj wkurwił. Wyłącz te wrzaski, powiedział, te wycia. A ja słuchałem Artrosis "Szmaragdowa Noc", i było zajebiście. Nie zna się ramol na sztuce.

    Za tydzień będzie u nas koncert w klubie. Ma Vader przyjechać. To może zaproszę taką jedną laskę ze szkoły, co mi się podoba, ona chodzi do drugiej klasy do naszego gimnazjum, czyli jest młodsza rok ode mnie. Ma na imię Kamila i chodzi na czarno, klimę trzyma.

    Normalnie pojechałem do starego do roboty i go wyprosiłem o kasę na bilet i na koszulkę Vadera, co bym miał w czym iść na koncert, bo bez koszulki to trochę zwałowo iść na koncert. Weszłem centralnie do muzycznego i wzięłem najbardziej wypasioną bluzę z napisem De Profudnis. Na moje to powinno The Profudnis pisać, bo to z angielskiego. Teraz trzymam klimat, zostało mi jeszcze 15 peelenów, to weszłem jeszcze raz i kupiłem pentagram. A co tam, chuj, raz się żyje. W chacie będę zdejmował, a na ulicy pełna faza, na wierzku będzie wisieć.

    Podeszłem dzisiaj na przerwie do Kamili i jej mówię cześć. W bluzie Vadera byłem i normalnie z pentagramem. Marcin, a dla przyjaciół Mroku jestem, jej mówię. Ona, że ma na imię Kamila. No i zaczęliśmy gadkę. Spytałem czego słucha, to mi powiedziała że Korna i Evanescence a z black metalu to ona lubi Marylin Manson. To mi przypasiło i jej mówię, że na black metal mnie ostatnio wzięło, chóry, że są zajebiste powiedziałem. To ona mi mówi, że Terjon jest z chórami i jest w porzo. A na koncert Vadera poszłabyś jej spytałem. A ona, że się musi zastanowić i starych musi spytać, ale chętnie. I mi powiedziała, że super, że jacyś klimatowi goście tu są, bo tak to samego hip hopa albo techno wszyscy słuchają.

    Z tym Terjonem to jakaś ściema. Byłem u Dzikiego i mi włączył go. Mówi, że to jakaś stara kaseta jego brachola. Pisało tam "Of Darkness". I żadnych chórów, tylko rąbanka, Dziki mówi, że to def metal. To ja już nie rozumiem, def metal, a potem nagle chóry, czyli black metal. To tak można zmieniać muzę na płytach? Dziwne, że tak pozwalają te wytwórnie na takie zmiany muzy. Nie lubię def metalu, zero klimatu, nie ma melodii, tylko jakieś napierdalanie, to ten Venom to też chyba def metal, jakaś ściemniawa z tym blackiem.

    Był koncert Vadera dzisiaj i poszłem na niego z Kamilą, wyglądała zajebiście w bluzie Marylin Manson, ja miałem Vadera i pentagram. Podeszliśmy pod klub o 18.00, luda kupa, sami czarni ludzie i się dumny poczułem, że należę do elity. Jestem metalem. Łeb do góry wzięłem i zaczęliśmy wchodzić. Zaczęliśmy gadać o Terjonie, tak aby dookoła słyszeli, niech wiedzą, że nie mają do czynienia z leszczykiem, tylko że się już trochę na tej muzie znam. Nagle łepek jakiś z tyłu zaczął komentować, coś o pedalstwie gadać. Obróciłem się i spytałem, a ty wogle to znasz Terjona? Zaśmiał się i popatrzył tylko dziwnie. Się nie mądrzyj, powiedziałem, bo ja się znam na muzie, w odróżnieniu od ciebie pozerze! No to było już gorąco, a on na dużo starszego wyglądał, ale ja nie będę się dawał pomiatać. Nagle on chwycił mnie za bluzę i zerwał mi pentagram, przy ludziach normalnie to zrobił! A potem mi dał w ryj. To już wstyd i się popłakałem. Zacząłem mu wygrażać, że niech uważa bo z szatanistą zadziera i ja znam Dzikiego i mam w sercu mrok. To on mi, że on też ma mrok, ale w dupie. Że tacy są metalami. No ale się koncert zaczął, myślałem, że będzie jakoś bardziej klimatycznie, a to tylko napierdalanka. Się potem z Kamilą zaczęliśmy zastanawiać, co Vader gra, def, czy black. Bo szatanistyczne teksty mają, i to mi przypasiło, ale muza taka chyba defowa. Ja opcjowałem, że to def, bo ani klimatu, ani chórów nie ma, na to ona, że to black, bo przecież te teksty szatanistyczne.

    Nie powiedziałem nikomu o tym pentagramie, znaczy Adamowi i Dzikiemu. Bo to wstyd. Tacy są kurwa metalami, zgrywają pozerzy prawdziwych metali. Myśli taki, że jak ma dwadzieścia lat, to mu wszystko wolno i tylko on może metalem być. A nie znają się wcale na metalu, bo ja się -muszę powiedzieć nieskromnie- , że ja się na metalu znam. Taki jeden z drugim wymyśla sobie jakieś banialuki, żeby tylko uchodzić za znawcę, na przykład doom metal mówią. Mówią że Paradis Lost gra doom metal, a to nieprawda bo nie ma czegoś takiego jak doom metal, bo jest taka gra Doom a nie doom metal, to ja im Quake metal wymyślę pierdolcom.

    Odkryłem nowy gatunek metalu, to znaczy słuchałem już tego ale nie wiedziałem, że to się tak nazywa. Bards metal, to na przykład Hammerfal, czy Blond Guardian (ma mi Adam przynieść jakąś składankę), to znaczy, że jest rycerski i średniowieczne teksty i klimat bardowski, średniowieczny, tego się bards metal zwie. Jest też podobno black bards metal, to znaczy o wikingach.

    O ściemnianiu młodym metalom jeszcze. Podobno jest taka kapela Batory, tak słyszałem, ale każden wie, że to król polski był i kto by nazywał kapelę nazwą króla polskiego, przecież to zwała.
  • Koniec Świata czyli Święto Bytomia w Szombierkach

    11 jun 2007, 16:36

    Sun 10 Jun – Dni Bytomia

    Kilka słów na temat koncertu zespołu Koniec Świata.

    Koncert powinien nazywać się "Najmniejsza scena świata" albo "8 metrów od sceny". ;] Kto był ten wie o co chodzi. Przez połowę koncertu zastanawiałem się dlaczego na scenie jest tylko 4 członków zespołu, dopiero potem zauważyłem, że z tyłu scenki wciśnięto perkusistę. ;)
    Kolejny minus to oczywiście tzw. przypadkowi ludzie (urok darmowych koncertów).
    Mimo wszystko koncert całkiem przyjemny. xD No i wystarczył jeden bus żeby dojechać do domu.
    Podsumowując długi weekend: Bytom über alles, a Sosnowiec i całe Zagłębie sux. :P

    Napisałbym więcej, ale mi się nie chce. ^^

    ps. wszelkie zdjęcia/filmiki z koncertu mile widziane
  • minął rok...

    25 dec 2006, 19:03

    Minęło dokładnie 12 miesięcy od kiedy zarejestrowałem się na last.fm. Przez ten czas przesłuchałem ~ 40 700 utworów.

    Koniec roku to czas podsumowań, więc ...

    Oto co w poszczególnych tygodniach królowało w moich głośnikach (jak widać nie skupiałem się tylko na jednym wykonawcy czy gatunku) ;]:

    Week of Dec 18 to Dec 25, 2005
    1 Natura
    2 Kazik
    3 Da Arab MC's

    Week of Dec 25 to Jan 1, 2006
    1 Cela Nr 3
    2 Vavamuffin
    3 Carrantuohill

    Week of Jan 1 to Jan 8, 2006
    1 DAAB
    2 Habakuk
    3 Paprika Korps

    Week of Jan 8 to Jan 15, 2006
    1 Hurt
    1 Ska-P
    3 happysad

    Week of Jan 15 to Jan 22, 2006
    1 Negatyw
    2 Vavamuffin
    3 Plebania

    Week of Jan 23 to Jan 30, 2006
    1 Bob Marley & The Wailers
    2 Bob Marley
    2 Vavamuffin

    Week of Jan 29 to Feb 5, 2006
    1 Vavamuffin
    2 Habakuk
    3 Farben Lehre

    Top Artists – Week of Feb 5 to Feb 12, 2006
    1 Nauka o gównie
    2 Vavamuffin
    3 Habakuk

    Week of Feb 12 to Feb 19, 2006
    1 DAAB
    2 Bob Marley & The Wailers
    3 Ska-P

    Week of Feb 19 to Feb 26, 2006
    1 Bob Marley & The Wailers
    2 Habakuk
    3 Cała Góra Barwinków

    Week of Feb 26 to Mar 5, 2006
    1 Ska-P
    2 Gentleman
    3 Bob Marley & The Wailers

    Week of Mar 5 to Mar 12, 2006
    1 Bass Medium Trinity
    2 Brudne Dzieci Sida
    3 Farben Lehre

    Week of Mar 12 to Mar 19, 2006
    1 Seeed
    2 Bob Marley & The Wailers
    3 Bad Manners

    Week of Mar 19 to Mar 26, 2006
    1 Farben Lehre
    2 Bob Marley
    2 Zion Train

    Week of Mar 26 to Apr 2, 2006
    1 La Pulqueria
    2 Wszystkie wschody słońca
    3 Ska-P

    Week of Apr 2 to Apr 9, 2006
    1 Tokyo Ska Paradise Orchestra
    2 Farben Lehre
    3 Louis Armstrong

    Week of Apr 9 to Apr 16, 2006
    1 Tokyo Ska Paradise Orchestra
    1 Dr. Huckenbush
    3 Moskwa

    Week of Apr 16 to Apr 23, 2006
    1 Bob Marley & The Wailers
    1 Klamydia
    3 Ленинград

    Week of Apr 23 to Apr 30, 2006
    1 Kazik
    2 Skindred
    3 Yellowman

    Week of Apr 30 to May 7, 2006
    1 Ni Hao!
    2 El Dojpa
    3 ayumi hamasaki

    Week of May 7 to May 14, 2006
    1 R.A.P.
    1 Korpiklaani
    3 Catch 22

    Week of May 14 to May 21, 2006
    1 ayumi hamasaki
    2 Galt McDermot -- > dopiero po jakimś czasie poprawiłem tagi (powinno być Galt MacDermot)
    3 Cała Góra Barwinków

    Week of May 21 to May 28, 2006
    1 Schizma
    2 Lendakaris Muertos
    3 El Dojpa

    Week of May 28 to Jun 4, 2006
    1 Hurt
    2 Homo Twist
    3 KOSKOOSH

    Week of Jun 4 to Jun 11, 2006
    1 Grabaż i Strachy Na Lachy
    2 Akurat
    2 Zabili Mi Żółwia

    Week of Jun 11 to Jun 18, 2006
    1 happysad
    2 Grabaż i Strachy Na Lachy
    3 Kat

    Week of Jun 18 to Jun 25, 2006
    1 Habakuk
    1 Jacek Kaczmarski
    1 Los Trabantos

    Week of Jun 25 to Jul 2, 2006
    1 Sinéad O'Connor
    2 Closterkeller
    3 Assassin

    Week of Jul 2 to Jul 9, 2006
    1 Milczenie Owiec
    2 Kanał Audytywny
    3 happysad

    Week of Jul 9 to Jul 16, 2006
    1 Lady Saw
    2 Bob Marley & The Wailers
    3 Kaliber 44

    16 Jul 2006 – 23 Jul 2006
    1 Asian Dub Foundation
    2 Matisyahu
    3 Yasunori Mitsuda

    23 Jul 2006 – 30 Jul 2006
    1 Paraliż Band
    2 Dżem
    3 Nebelhexë

    30 Jul 2006 – 6 Aug 2006
    1 Bob Marley & The Wailers
    2 KSU
    3 Farben Lehre

    6 Aug 2006 – 13 Aug 2006
    1 Izrael
    2 Smar SW
    3 Plebania

    13 Aug 2006 – 20 Aug 2006
    1 The Skatalites
    2 L.U.C
    3 Dhira

    20 Aug 2006 – 27 Aug 2006
    1 Sean Paul
    2 James Blunt
    3 L.U.C

    27 Aug 2006 – 3 Sep 2006
    1 The Skatalites
    2 The Specials
    3 Asian Dub Foundation

    3 Sep 2006 – 10 Sep 2006
    1 Desmond Dekker
    2 Bad Manners
    3 Tokyo Ska Paradise Orchestra

    10 Sep 2006 – 17 Sep 2006
    1 Damian Marley
    2 Vavamuffin
    3 Jah Division

    17 Sep 2006 – 24 Sep 2006
    1 Monty Alexander
    2 2TM2,3
    3 Culcha Candela

    24 Sep 2006 – 1 Oct 2006
    1 Jah Mason
    2 Kazik
    3 Shelter

    8 Oct 2006 – 15 Oct 2006
    1 Bob Marley & The Wailers
    2 Martin Jondo
    3 Elvis Hitler

    15 Oct 2006 – 22 Oct 2006
    1 Podwórkowi Chuligani
    2 Kokin Gumi
    3 Queen

    22 Oct 2006 – 29 Oct 2006
    1 Brudne Dzieci Sida
    2 Fisz Emade jako Tworzywo Sztuczne
    3 Jacaszek / Miłka

    29 Oct 2006 – 5 Nov 2006
    1 Homo Twist
    2 Jah Mason
    3 Duberman

    5 Nov 2006 – 12 Nov 2006
    1 Kochankowie Gwiezdnych Przestrzeni
    2 Kokin Gumi
    3 Wszystkie wschody słońca

    12 Nov 2006 – 19 Nov 2006
    1 Yasunori Mitsuda
    2 The Skatalites
    3 Bad Manners

    19 Nov 2006 – 26 Nov 2006
    1 Bakshish
    2 Project Zion
    3 Konopians

    26 Nov 2006 – 3 Dec 2006
    1 Masala
    2 The Specials
    2 Desmond Dekker

    3 Dec 2006 – 10 Dec 2006
    1 mewa
    2 Zgroza
    3 Bakshish

    10 Dec 2006 – 17 Dec 2006
    1 Tabula Rasa
    2 Anthony B
    3 Seeed

    17 Gru 2006 – 24 Gru 2006
    1 EastWest Rockers
    2 Bakshish
    3 Jacaszek / Miłka


    Najczęściej pierwsze miejsce (5 razy)
    zajmował:

  • Winter Reggae Festival

    18 nov 2006, 12:28

    WINTER REGGAE 2006



    To największy na Śląsku festiwal alternatywny, jego historia sięga roku 1985, od początku związany był z Gliwicami. Co roku na dwóch scenach, do białego rana występują muzycy znani, mający status gwiazdy oraz tacy, którzy stawiają pierwsze kroki w muzycznym światku. Niczym nie skrępowana zabawa przy rytmach , , , , punk na dużej scenie oraz czarne vinyle i najlepsze składy, niezłomni nawijacze, bas wbijający w ziemię - na małej, powoduje, że co roku odwiedza Festiwal coraz większa publiczność.
    Ten fakt spowodował, że po kilkunastu latach impreza wraca jako dwudniowa!
    1 grudnia spotkają się fani , a i a, natomiast 2 grudnia ci, którzy uwielbiają reggae w każdej postaci!
    Ale Winter to także swoiste spotkanie młodzieży i starszego pokolenia, muzyków i słuchaczy, którzy z całego kraju przyjeżdżają do Gliwic, aby razem dobrze się bawić.
    W tym roku organizatorzy nie zaprosili zespołów zagranicznych, ale skoncentrowali się na rodzimej scenie, scenie różnorodnej i bardzo ciekawej, często niesłusznie pomijanej w rozgłośniach radiowych.
    Podstawowe informacje:

    miejsce : GLIWICE Klub BRAVO, ul. Chorzowska
    data : 01.12. 2006
    02.12.2006
    godz. rozpoczęcia:
    dzień pierwszy: mała scena: 17:00, duża scena: 18:00
    dzień drugi: mała scena: 16:00, duża scena: 17:00
    koniec obu dni: 5 rano
    klub otwarty zawsze godzinę przed rozpoczęciem małej sceny!


    WYKONAWCY:


    1 grudnia:
    duża scena:

    dim
    INRI
    Armia
    Hurt
    Plebania
    Skampararas
    Zabili Mi Żółwia
    Cała Góra Barwinków
    740 milionów oddechów
    mała scena sond systemowa:
    DJ TERROR – SARS ATAK SOUND SYSTEM
    DJ Trzy Kolory

    2 grudnia
    duża scena:

    Tabu
    DAAB
    Dzioło
    Bakshish
    Duberman
    Lion Vibrations
    FireFlex Crew
    Druga Strona Lustra
    Natural Dread Killaz
    mała scena owa:
    Joint Venture Sound System feat Reggaenerator
    All Sunrises Sound System feat Bob One
    Kosmos Sound System

    Na miejscu stoiska muzyczne, specjalnie przygotowane jedzenie vege oraz Stowarzyszenie Nigdy Więcej, Klub Gaja.

    Zainteresowanych większą ilością informacji zapraszamy odwiedzenia strony internetowej:
    www.winterreggae.pl
    oraz na forum http://www.war.isx.pl/forums/Winterreggae/