W 2011 przesłuchałem ponad 300 wydawnictw, w co wliczam LP, EPki, single, składanki a nie wliczam wszelkich pojedynczych kawałków i remixów wyszperanych w blogsferze, których było, jeśli dobrze liczę, około 450. Ale skłamałbym gdybym powiedział, że wszystko przesłuchałem dokładnie i sumiennie. Nie da się. Rzetelnie mogło tego być nie więcej niż 20-30%.
Nie obsadzam na miejscach 1-10, bo jest to dla mnie zawsze problematyczne, szczególnie, że w 2011 nie było albumów, które powaliłyby mnie na kolana. Więc wyliczanka umowne leci od mniej do bardziej udanych wydawnictw.
Blue Sky Black Death - NOIR
…